Mały, niosący poteżną energię
mogącą ruszyć całą ziemię,
a nawet serce ospałe już od dawna.
Wielki ogień wywołała ta iskra.
Płomień, który jest w stanie
zakryć nawet największe znamię.
Jednak pustkę też niesie w sobie.
Wojownik gwiezdny, dziecie wyjątkowe
szukające ciepła w tłumię obojętności
żąda tylko odrobiny miłości.
Przestałem wierzyć w zbyt wiele rzeczy.
Jak kolwiek jest, tak samo męczy
życie. Brak energii, na przymus
złużywam, za mało wolności, by móc.
Kolejna kartka kalędarza, zapominam oderwać.
Jest spokojnie, nie żyje w nerwach,
ani w strachu przed jutrem co nadejdzie
zanim się obudze, zanim słońce zejdzie.
Nie ważne, ważne by być, być i się starać.
by było lepiej, by nie stać.
Nie wierze w miłość, nie wierze w siebie.
A gdybym na swej drodze nie zobaczył Ciebie?
Czy świat też by wisiał na szubienicy czasu?
Odcinam się, chce być, chce żyć z dala od chałasu.