Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Noł fjuczer! Nooooooł! [Rozmiar: 47590 bajtów]
|główna|ulubiony|3681|
2011 *X* *VIII* *IV* *III* 2010 *XI* *VII* *VI* *V* *IV* *II* *I* 2009 *XII* *II* *I* 2008 *XII* *XI* *X* *IX* *VII* *VI* *V* *IV* *III* *II*

G

Połamane serca mamy
rozrzucone po pokojach
już ich nie posklejamy
już nie będziesz nigdy moja.
To jest scenariusz czarny
podyktowany przez diabła.
Przy Tobię jestem marny
byle by nadzieja upadła.
A bez niej nie ma nas,
jest tylko gdzieś smutek.
Kolejny zmarnowany czas
Schować się w czarną dupę.
Diabeł podpowiada mi w uchu:
"Zamknij oczy bezboleśnie"
Gdzie tylko papka bezsensu
i gówno jest wszechobecne

Głosuj (0)


Kudłaty|24/07/2010 20:22:27|komentarzy 0|kom

Pani P

Pewnego dnia powszedniego siedziałem w domu, wyczekiwałem niezwykłego gościa. Tak to była kobieta. Nigdy dotąd nie miałem z nią żadnego kontaktu. Słyszałem o niej wiele opowieści. O dziwo wszystkie były przykre, albo nie warte uwagi, bo przedstawiały one błędny obraz jej. W gruncie rzeczy nie była ona dużo starsza ode mnie. Kilka, na pewno nie kilkanaście lat. W błąd mogła wprowadzić wszystkich zniszczona cera, pożółkłe od kawy i papierosów zęby.
Zapukała do mych drzwi. Otworzyłem, otrzymałem w zamian serdeczny uśmiech drobnej kobiety. - Dzień dobry, w końcu się widzimy - po tych słowach subtelnie się zaśmiała. Na to wszystko odpowiedziałem tylko uśmiechem i zaprosiłem ją do środka. - Czego się napijesz? - zapytałem. Ona usiadła na skórzanej kanapie nieco niepewnie i rozejrzała się po pokoju. - Kawy - odpowiedziała po jakimś czasie - albo nie, za dużo piję kawy, masz zieloną herbatę? Miałem, więc wyciągnąłem 2 kubki i wstawiłem wodę na gaz.
Usiadłem w fotelu i poczułem, że nie za bardzo mam czym zająć mojego gościa. Więc pomyślałem o poczęstunku. No tak, przecież miałem w szafce koło lodówki pudełko biszkoptów. Będzie w sam raz do herbaty. Wstałem, by owe ciastka zaserwować na talerzyku. Zanim doszedłem do kuchni zostałem uraczony pytaniem o samopoczucie. - No cóż, droga pani - odrzekłem wykonując narzucony przez siebie cel, a gość mój przysłuchiwał się mojej odpowiedzi bardzo uważnie - nie jest cudownie, chociaż to wakacje i nie powinienem narzekać. Ostatnio miewam dziwne lęki i stany - okropna choroba. Żyję z tym jakoś, ale musi mi pani uwierzyć, że jest coraz gorzej. A jakie jest pani samopoczucie? - zapytałem. Ona odparła mi, że to nieistotne, bo to nie ona powinna być obiektem zainteresowania tego spotkania. Zaraz potem dodała: "nie rozumiem, dlaczego mnie zaprosiłeś. Nikt mnie nie zaprasza, tylko ludzie ciekawscy, którzy nie wiedzą co w życiu chcą. Na co ci moje towarzystwo?" Poczułem lekkie zmieszanie. No tak, miała rację. Co prawda wiem czego chcę i na pewno nie była to obecność w moim życiu tej o to pani.
Ciekawostką była rzecz, że całe towarzystwo, śmietanka z kręgów mojego gościa posługiwała się pseudonimami takimi jak: pan M, pani N, pani Z, pan A itd. Mój gość był wyjątkowy, jej imię zaczynało się na p i określało coś co dostawali tylko niektórzy i zwykle to poważnie im szkodziło. Może w chęci jej towarzystwa była ukryta mała ciekawość, bo to coś innego, nowe doznania, z drugiej strony dążenie do autodestrukcji, które udzielało mi się w tym stanie. - Ma pani absolutną rację - powiedziałem i zanim zdążyłem rozlać się w słowach, zagwizdał czajnik.
Zająłem się w tej chwili herbatą i ciastkami. Kiedy już wystawiłem skromny poczęstunek na ławę, wróciłem na swoje miejsce i kontynuowałem myśl. Pani P była niezwykle spokojna i cierpliwa. - No więc tak, - zacząłem - pani rzeczywiście ma rację, chyba to nie jest to czego potrzebuję. Ba! to na pewno nie jest to. Chyba zagalopowałem się we własnej pustocie. I rzeczywiście zrezygnuję z pani usług, to może być zgubne. - skończyłem. Ona wzięła łyk herbaty, po czym uśmiechnęła się przyjaźnie. - Zuch chłopak! - poddała mnie takiej właśnie ocenie - wiedziałam, że sprawę jeszcze przemyślisz i odpuścisz sobie. Zresztą, uwierz mi, nie dałabym Ci tego o co mnie prosiłeś. Ta sprawa nie jest taka prosta. Zresztą wiesz, masz jakąś wiedze na ten temat.
Postąpiłem dobrze, wiem o tym. Jednak problem mój nie zginął, dalej siedział w mojej głowie i podpowiadał mi dziwne rzeczy. Postanowiłem skorzystać z tego, że miałem okazję porozmawiać z kimś, kto na leży do tych nieokiełznanych kręgów postaci. - Co pani wie na temat pani M? - zapytałem. Ona spojrzała na mnie pobłażliwie, ale serdecznie - tak myślałam, że to właśnie przez nią tutaj jestem. Otóż pani M, pani Miłość nie jest taka święta. Tego nie mogę powiedzieć o mężu, chociaż i on nie jest sprawiedliwy, ale u niego jest wszystko jasne. Z nią problem jest taki, że przejęła nazwisko po mężu, a jej panieńskie to Zauroczenie. Więc wiesz jak to jest. Nigdy z nią nic niewiadomo. Potrafi nieźle namieszać, ale to jednak dobra kobieta. - popiła herbaty, biszkoptów nie ruszyła. - Ale na mnie już chyba czas, mam nadzieję, że nie spotkamy się już więcej w takich okolicznościach. - Mi pozostało tylko odprowadzić gościa do drzwi i pożegnać. Tak też uczyniłem. Nie odzywałem się, ona to rozumiała, sama też pożegnała mnie uśmiechem i miłym gestem, nic mi nie powiedziała.
Struty usiadłem na fotelu i oglądałem sufit. Nic mi się nie chciało, musiałem to po prostu przeczekać. Tak właśnie skończyła się wizyta u mnie pani P. P jak psychoza, która mnie nigdy nie dotknęła.

Głosuj (0)


Kudłaty|24/07/2010 20:20:57|komentarzy 0|kom

23099

Stworzono przez Dża